10 pomysłów na czas wolny

Dziś sobota, więc taki oto weekendowy temat dla wszystkich pracusiów, którzy uważają, że za odpoczynek wystarczy im popatrywanie w telewizor, kiedy na komputerze wytrwale rysują rzuty elewacji albo pracują nad aplikacją na Facebooka. Od razu mówimy: nie, to nie jest sposób na regenerację sił, a wielkie oszustwo wobec własnego organizmu, spragnionego prawdziwej przerwy i naładowania baterii. No to jak? W ten weekend nie pracujesz? Nie wiesz jeszcze, co będziesz robić? Oto ranking najbardziej zapomnianych przez freelancera sposobów na odpoczywanie.

1. Spacer nie jest tylko dla emerytów

Wyjście z domu na świeże powietrze po to, aby pobiec na parking do samochodu i w panice zastanawiać się, czy w kwadrans uda Ci się dotrzeć z Gocławia do Centrum* na spotkanie z klientem, na którym będziesz właśnie prezentować wynik twojej miesięcznej pracy, na pewno nie jest ani spacerem, ani ćwiczeniami fizycznymi, o czym w poniższym akapicie. Tutaj chodzi o nieśpieszną przechadzkę po świeżym powietrzu, ewentualnie miarowy marsz na przykład z takimi akcesoriami jak kijki do nordic walkingu. Naturalnie dwa leszczynowe kije tak samo dobrze spełnią tę funkcję, szkopuł polega jednak na tym, że nie będziesz wtedy cool i trendy i zmniejszysz skuteczność przekazu marketingowego w/w produktu. Spacer pozwoli Ci się dotlenić, spokojnie pomyśleć albo nie myśleć wcale, podziwiając przyrodę wokół. Piesza wycieczka ma też tę zaletę, że idąc ciężko jest klepać w klawisze komputera, jest więc szansa, że nie przyjdzie Ci do głowy wzięcie na spacer laptopa zamiast psiaka – z braku własnego na przykład pieska ze schroniska, któremu na pewno przyda wybieganie się i choć chwila miłego kontaktu z człowiekiem.

* dzielnice Warszawy po dwóch stronach Wisły. Teoretycznie bez korków i z oczekującym miejscem do parkowania jest możliwe dotrzeć z punktu… hm… „G” do punktu „C” w zadanym czasie.

2. Czas na sport

Wychodząc na przykład pobiegać, nie musimy od razu przebiec maratonu. Jak już wspomnieliśmy szybki spacer też dobrze nam zrobi, zwłaszcza jeżeli przez ostatnie kilka lat siedzieliśmy głównie przed komputerem lub uwiązani do telefonu. Ci, którzy nie lubią się przemęczać, mogą zawsze pograć w szachy. Nasza rada, to jednak rower latem, biegówki zimą, ewentualnie kiedy plucha za oknem basen lub siłownia, bo sport to zdrowie. Ważne, żeby przynajmniej raz w tygodniu ruszyć nogami lub inną częścią ciała, poza placami na klawiaturze komputera lub telefonu. Pozycja siedząca źle działa na kręgosłup, więc dla własnego dobra powinniśmy znaleźć choć kwadrans dziennie na jakieś ćwiczenia.

3. Wyjście do kina, raczej bez popcornu

Zbliża się oskarowa gala, więc można spróbować wcześniej zobaczyć nominowane obrazy. Obecnie szczególnie polecamy „Jak zostać królem” w reżyserii Toma Hoopera z Colinem Firthem, Geoffrey’em Rushem i Heleną Bonham Carter o tym, jak bez zająknięcia objąć tron Anglii w przełomowym momencie XX w. Film już zdobył kilka Złotych Globów, a poza tym jest brytyjsko-australijski, więc jest szansa na to, że poziom patosu utrzymany został w godnych dżentelmena ryzach. Inna propozycja to wprawdzie już produkcja amerykańska, za to niesztampowego twórcy, a mianowicie Darrena Aronofsky’ego, znanego między innymi z takich produkcji jak Pi, Requiem dla snu czy Zapaśnik, z szokująco mało seksownym Mickey’m Rourke’m. Najnowszy film Aronofsky’ego to thriller psychologiczny zatytułowany „Czarny łabędź”, w którym gra Natalie Portman, Mila Kunis oraz Vincent Cassel. Dla fanów polskiej, nieśmiesznej komedii pozostaje Och, Karol 2 i, sądząc po zwiastunie zapowiadająca się jeszcze gorzej produkcja „Jak się pozbyć cellulitu”, ale to już na waszą własną odpowiedzialność.

4. Galeria sztuki – to nie dla mnie

A może jednak? Muzea i wystawy też mogą być interesujące, szczególnie, że coraz więcej z nich, także w Polsce, stawia na rozwiązania multimedialne, mające uatrakcyjnić zwiedzanie turystom. Poza tym, jeśli się odpowiednio psychicznie nastroicie, możecie naprawdę poczuć się jak odwiedzający nieznany zakątek przybysz i spojrzeć na swoją okolicę zupełnie świeżym okiem, odkrywając nowe, fascynujące miejsca. Polecamy zwłaszcza wirtualny projekt Muzeum Narodowego w Krakowie, choć niestety ustępuje on stronie Art Project Google. A może twój znajomy fotograf albo niezależny twórca organizuje właśnie swój wernisaż? Takie wyjście ma wtedy dodatkową zaletę – jest szansa, że będziemy mogli coś smacznego przekąsić (jeśli strawa dla ducha okaże się nie do przyjęcia przez nasz zmęczony pracą umysł).

5. Oko w oko ze sztuką wysoką

To pewnie propozycja nie dla wszystkich, ale wyjście do teatru, opery czy filharmonii można też zastąpić koncertem ulubionej kapeli. Wybór jest szczególnie szeroki w sezonie wiosenno-letnim, kiedy sporo z takich imprez organizowanych jest w plenerze. Mamy na przykład studenckie juwenalia, koncerty na plaży, jazz na rynku, orkiestrę kameralną w parku, festiwal teatrów ulicznych lub ogródkowych. Warto rozejrzeć się w swojej okolicy, bo nie dość że to interesujące wydarzenia, to jeszcze często wstęp na nie jest bezpłatny (jeśli klient kolejny tydzień zwleka z zapłatą, to ważny argument przetargowy).

6. Spotkanie z przyjaciółmi

Po długiej pracy należy nam się odpoczynek. Spotkanie z przyjaciółmi powinniśmy zaliczyć do kategorii odpoczynku, choć nierzadko na drugi dzień jesteśmy jeszcze bardziej zmęczeni niż wcześniej. Do wyboru mamy weekendowe wypady na miasto lub przeżywające renesans domówki. Może dlatego, że są łatwe do zorganizowania. Wystarczy mieszkanie lub domek, tolerancyjni sąsiedzi, chipsy i woda na rano. Goście przynoszą składkowy prowiant i piwo, a mamy z głowy. Dobrze byłoby tylko zorganizować papierową zastawę i plastikowe sztućce, bo jak człowiek obudzi się rano, to sprzątanie nie jest czynnością, o której marzymy. Jeszcze lepsze wyjście to pójść na imprezę do kogoś – możemy wtedy przynajmniej wyjść, kiedy chcemy, a sprzątanie ograniczyć do wyniesienia pustych puszek. Możemy też spotkać się ze znajomymi na kawie, w parku, w galerii handlowej, na paintballu… Znajomi to najlepsza odskocznia od codziennych trosk.

7. Wyjście na mecz

Jeżeli jesteśmy kibicami jakiegokolwiek sportu, zapewne mamy swój ulubiony zespół. Warto od czasu do czasu wspomóc dziewczyny lub chłopaków swoim dopingiem. Czasem na rozgrywki można zabrać ze sobą rodzinę, chyba że chodzi o piłkę nożną. Tu jak wiadomo bywa różnie, o czym jest szczególnie głośno zwłaszcza teraz. Zdecydowanie bezpieczniej jest więc na meczach koszykówki lub siatkówki, a wręcz ekstremalnie spokojnie na zawodach w jeździe figurowej na lodzie.

8. ZOO lub ogród botaniczny

Oczywiście nie ma to, jak zobaczyć zwierzę w jego naturalnym środowisku, ale z braku innych możliwości pozostaje nam ZOO. Z kolei zamiast parku można wybrać się do ogrodu botanicznego, gdzie będzie większa szansa podziwiać ciekawe rośliny. Są to opcje szczególnie atrakcyjne dla mieszczuchów z małymi dziećmi. Jeśli mieszkamy poza miastem sprawa jest jeszcze łatwiejsza – bierzemy aparat, dzieciaki (jeżeli mamy) i w drogę. Amerykańscy naukowcy udowodnili że kontakty z przyrodą ożywioną lub nieożywioną poprawiają nasze samopoczucie, wydajność, kreatywność i jeszcze kilka innych rzeczy kończących się na -ść. Wygląda więc na to, że nie ma rady i zgodnie z zaleceniami amerykańskich uczonych warto od czasu do czasu odejść od komputera.

9. Czas na hobby

Dawniej uwielbiałaś scrapbooking, ale odkąd na poważnie zajęłaś się tłumaczeniami, nie masz na to fizycznie czasu? Już nie pamiętasz, kiedy była ostatnia próba twojej studenckiej kapeli, bo do reszty pochłonęła Cię praca dziennikarza? Pora, aby to zmienić, naturalnie pod warunkiem, że zajęcia takie jak produkcja biżuterii artystycznej, safari fotograficzne w miejskiej dżungli czy uczestnictwo w zlocie fanów Gwiezdnych Wojen sprawi Ci przyjemność i oderwie na chwilę od codziennego kieratu.

10. Weekendowy wypad w góry

To propozycja dla odważnych, ponieważ wiąże się z pozostawieniem laptopa w domu. Dopuszczalne jest zabranie komórki, w końcu na szlaku różnie być może, ale najlepiej na ten cel kupić sobie kartę pre-paid, a nowy numer podać tylko rodzicom. Oczywiście nie znikamy po angielsku, ale ustawiamy na mailu grzeczne info, że w dniach takich i takich jesteś niedostępny/a. Możesz też na ten okres włączyć pocztę głosową ze stosownym powiadomieniem w swoim telefonie. I niech Cię nawet nie kusi sprawdzać maila przez komórkę albo szukać na gwałt kawiarenki internetowej. Najlepiej zaszyj się w kompletnej głuszy, gdzie nie ma zasięgu i działa tylko numer alarmowy. Zobaczysz – po takim odstawieniu od cywilizacji z radością rzucisz się do swojego komputera i podejmiesz przerwane projekty.