Jak sprawić, żeby Google Cię pokochał

Nie mając etatu i stałej wypłaty, freelancerzy zależą od „dobrej woli klientów” i ich skłonności do objawienia się ze zleceniem akurat wtedy, gdy coraz bardziej straszy nas widmo kanapek z margaryną. Jednak, jak dobrze wiemy, poszukiwanie zleceń wcale prostym zadaniem nie jest, ponieważ wszędzie w sieci czai się nasza konkurencja, gotowa rzucić się na ofertę zlecenia niczym wygłodniałe sępy. Poza tym aktywne szukanie klientów wiąże się ze sporymi nakładami czasu i wysiłku, najgorsze jest poza tym to, że wtedy nie możemy pracować, ponieważ zwyczajnie się nie rozdwoimy. Jak temu zaradzić? Zagonić do roboty wujka Googla.

pozycjonowanie dla freelancera

1. 400 mln wyszukiwań dziennie

A do tego są to dane sprzed pięciu lat. Jak te statystyki przedstawiają się dzisiaj, możemy sobie tylko wyobrażać. Poza tym chyba sami po sobie widzicie, że Google zawładnął naszym życiem i bez niego czulibyśmy się już jak bez ręki. Dlatego jako freelancer/ka musisz być obecny/a w Googlu ze swoim portfolio. Tym bardziej, że zgłaszanie mapy twojej strony do wyszukiwarki trwa chwilkę, a pierwsze efekty możemy obserwować nawet po tygodniu.

2. Pozycjonowanie przez pisanie

Zlecenie pozycjonowania twojej witryny z portfolio może nie być tanie (chyba że jesteś właśnie freelancerempozycjonerem), ale możesz także sam/a zadbać o to, aby poprawić twoje wyniki wyszukiwania w Google, Bardzo wiele dają regularne i ciekawe z punktu widzenia użytkownika wpisy na stronę, które pomagają w indeksowaniu się witryny na wyższych pozycjach. Idealnie nadaje się do tego dział aktualności, gdzie możesz informować potencjalnych klientów o tym, nad czym teraz pracujesz.

3. Kilka porad jak dostać bana od Googla

Polityka wyszukiwarki Google jest bardzo klarowna, jeśli chodzi o zwodzenie internautów oraz robotów wyszukiwania niewłaściwym manipulowaniem kodem na stronie. Niedopuszczalne jest na przykład wstawianie na witrynę tekstów w nagłówkach, które mają ten sam kolor co tło, a więc teoretycznie są „niewidoczne” dla użytkownika, natomiast „przywabiają” roboty. Tego rodzaju działanie może zaowocować zablokowaniem strony. A raz stracone zaufanie wujka Googla niełatwo jest odzyskać. Podobnie z ostrożnością należy podchodzić do katalogowania swojej witryny na potęgę oraz systemów wymiany linków (linki do stron pornograficznych raczej nie przysporzą nam popularności w wyszukiwarce).

4. Wiele zależy od technologii wykonania strony

Wprawdzie flashowe menu oraz ruchome elementy na stronie z portfolio freelancera na pewno robi dobre wrażenie na potencjalnych zleceniodawcach, nie zawsze jednak jest najlepszym rozwiązaniem z punktu widzenia wysokiej pozycji w wyszukiwarce. Znacznie lepiej Google indeksuje proste strony w HTML-u, co oczywiście nie znaczy, że mamy powrócić do designu stron www rodem z końcówki lat dziewięćdziesiątych. Budując stronę lub zlecając wykonanie portfolio, warto zatem połączyć wartość dla klienta z użytecznością dla wyszukiwarki Google.

5. Poławiacze linków

Jeśli na swojej stronie oprócz swojego freelancerskiego portfolio pokażesz także coś ciekawego – swoje inne prace, podzielisz się z użytkownikami swoją filozofią życiową albo, co jeszcze cenniejsze, wiedzą, jest szansa, że zdobędziesz w ten sposób jakże cenny link do swojej strony. Liczy się tu na pewno oryginalność, niebanalne podejście do spraw zawodowych oraz wartościowe wpisy. Nie bój się także linkować do innych. Oni też na pewno sprawdzają swoje statystyki strony i być może odwdzięczą Ci się odsyłaczem zwrotnym do twojego internetowego poletka.