Dlaczego ode mnie odszedł?

Być może kiedyś w twojej karierze freelancera nadszedł ten dzień, kiedy Twój stały klient nagle przestał się odzywać i zaczął zamawiać tłumaczenia/teksty/grafiki/… gdzie indziej. Zanim wpadniesz w melancholijny nastrój, pełen żalu do zleceniodawcy, który tak bez słowa Cię opuścił, przeplatany momentami nieopanowanej wściekłości oraz wygrażania dawnemu klientowi w myślach, zastanów się, co mogło się stać. To cenna nauka, która być może uchroni Cię przed podobną sytuacją w przyszłości.

zdjęcie pochodzi z flickr

Bo grafika była za droga

To oczywiste, że klient szuka przede wszystkim konkurencyjnej oferty na porządnie wykonany projekt. Nie każdy pragnie np.: graficznego arcydzieła, które ma rzucać na kolana niezależnie od kosztów (choć i tacy klienci się trafiają). Większość szuka przede wszystkim poprawności, no może z odrobiną finezji, ale w rozsądnych (finansowych rzecz jasna) granicach. Jeśli więc firma zaczyna cienko prząść, musi szukać oszczędności. W czasach kryzysu z reguły najszybciej tnie się budżet na reklamę i ogranicza outsourcing, starając się wycisnąć więcej z posiadanych zasobów (czytaj pań z marketingu i panów z działu IT). Ewentualnie zleceniodawca zaczyna szukać tańszych podwykonawców. Czemu w takim razie nie poproszą Cię o rabat? Może im wstyd, a może zbyt często podkreślałeś/aś, że i tak Twoja oferta dla nich jest poniżej Twoich zwykłych stawek. A tak z innej beczki, dałbyś/dałabyś im ten rabat?

Teraz to już za późno

Pracujesz po naście godzin na dobę, ale w dalszym ciągu zawalasz terminy? Oznacza to, że albo bierzesz za dużo zleceń, albo kompletnie nie potrafisz się zorganizować i nie podajesz realistycznego terminu realizacji projektu. Nawet jeśli jesteś dobry/a i tani/a, czasem to nie wystarcza. Idealny triumwirat cech doskonałego z punktu widzenia klienta podwykonawcy to dobry, tani i szybki. Jednym słowem cierpliwość zleceniodawcy może się kiedyś wyczerpać, a konkurencja – zwłaszcza ta dopiero wchodząca na rynek – nie śpi (w przenośni i dosłownie).

Złej baletnicy nawet rąbek u spódnicy

Jesteś wiecznym malkontentem, który stale jest z czegoś niezadowolony i daje upust swojej frustracji w elektronicznych epistołach lub częstych telefonach do klienta wytykając braki w specyfikacji? No to nie dziw się, że każdy kiedyś ma w końcu dosyć Twojej osoby, nawet pomimo tego że jesteś fachowcem z górnej półki. Twoja negatywna energia i krytykanctwo sprawiają, że osoba, która kontaktuje się z Tobą ze strony klienta, będzie to robić z rosnącą niechęcią. Aż w końcu „zgubi twojego maila”. I tyle. Pracuj więc nad swoim umiejętnościami społecznymi i przekazuj swoje uwagi w formie życzliwych porad, które mają służyć dobru klienta, a nie fochów gwiazdy.

Ta pani już tu nie pracuje

Wbrew pozorom z przepływem informacji w firmach bywa różnie, czasami wystarczy nawet przesunięcie Twojej dotychczasowej osoby kontaktowej do innego działu, a już kontakt z firmą się urywa i nikt nie wie, kim jesteś. Jeśli więc Twój stały klient długo milczy, warto zorientować się w sytuacji. Być może chodzi tylko o to, aby przypomnieć się nowemu managerowi biura czy asystentowi marketingu. Naprawdę warto trzymać rękę na pulsie, ponieważ natura nie lubi próżni, a potrzeby outsourcingowe klienta mimo zmian osobowych wcale się nie zmniejszyły.

Zmęczenie materiału

Na koniec warto stanąć ze sobą oko w oko i całkiem szczerze odpowiedzieć sobie na pytanie, czy przyczyną utraty klienta nie jest czasem gorsza jakość Twojej pracy. Może masz dużo zleceń, jesteś przemęczony/a, trudniej wpaść Ci na jakiś oryginalny pomysł albo robisz coraz większe i częstsze błędy oraz zwyczajnie działasz z mniejszym zaangażowaniem. W tej sytuacji przyda Ci się przerwa w pracy, najlepiej spędzić ten czas na powietrzu aktywnie wypoczywając. Proponujemy wycieczkę rowerową, bo w weekend pogoda ma się podobno poprawić. Poza tym na przyszłość – jeśli coś Ci wyraźnie nie idzie, dobrze jest wciągnąć w projekt kogoś innego, kto przełamie brak weny swoją inspiracją albo skontroluje Twoje ewentualne pomyłki, zanim np. tekst tłumaczenia odeślesz do klienta.