Freelancer IT doradcą

Truizmem naszych czasów jest stwierdzenie, że w zasadzie wszyscy zarabiamy przez internet, w internecie i dzięki internetowi. Choćby wysyłając do siebie materiały do zlecenia mailem, a nie faksem lub pocztą. Nic zatem dziwnego, że rośnie grono klientów zainteresowanych zamówieniem u Ciebie strony internetowej, tekstów na stronę, skryptu sklepu on-line, a nawet aplikacji na Facebooka. Dla nas to oczywiście super, bo oznacza to nowego klienta, potencjalnie przyszłościowe zlecenie, czyli pieniądze. Gorzej, jeżeli klient w zasadzie nie bardzo wie, po co składa takie zamówienie…

zdjęcie pochodzi z flickr.com

Może brzmi to dziwnie, ale czasami to najprawdziwsza prawda. Klient chce mieć stronę internetową czy profil na Naszej Klasie, bo wszędzie trąbi się o tym, że w internecie być trzeba. Niestety niewiele mówi się o jakości tej obecności w sieci, natomiast często w prasie pojawiają się przy okazji tego tematu niepokojące dla nas hasła jak „najtańsza forma reklamy”, z naciskiem na „najtańsza”. Efekt tego jest taki, że klient, który przecież „głupi” nie jest, poszukuje najkorzystniejszej cenowo oferty w zakresie projektu layoutu strony czy grafik do swojego katalogu w pdfie do pobrania ze strony. W końcu według klienta wszyscy oferenci, którzy się zgłosili do realizacji jego zlecenia, robią przecież strony, projektują layouty czy piszą teksty na strony, po co więc przepłacać?

Dlatego na wstępie współpracy oraz już na etapie składania oferty warto wybadać znajomość tematu u klienta i w razie czego przeprowadzić odpowiednie „szkolenie IT„. Dobrze jest wyjaśnić klientowi, czemu posiadanie witryny w internecie jest obecnie tak ważne oraz w jaki sposób może się to w jego przypadku przełożyć na wzrost obrotów. Twoją rolą jako profesjonalnego freelancera jest pójść jeszcze o krok dalej i zaoferować mu fachowy konsulting. Nie robisz tylko stron internetowych, e-sklepów czy aplikacji webowych, Ty rozwiązujesz problemy klienta. Dzięki doradztwu i swojej wiedzy możesz też wyróżnić się od konkurencji. Także cenowo.

I przykłady, żeby nie być gołosłownym.

Zadaniem strony internetowej jest pozyskać nowych klientów, a stałych motywować do nowych zakupów. Poza tym firmowa witryna powinna dawać odpowiedź na najczęściej zadawane pytania odnośnie oferty klienta, co zmniejsza ilość pracy dla jego personelu, a co za tym idzie koszty. A ponadto dobrze zrobiona strona podnosi wartość firmy i jej prestiż, co także bezpośrednio wpływa na przychody. Strona musi więc oferować wysoką wartość dla użytkownika, cechować się odpowiednim wskaźnikiem konwersji, o czym decydować może nawet wygląd buttona dodaj do koszyka,  jak dowodzą „amerykańscy specjaliści”. Nie wspominając już o tym, że nie każdy darmowy skrypt daje takie funkcjonalności, jakich oczekuje nasz klient, jak również jego klienci. A za to wszystko się płaci. I to wcale nie mało.

Stara prawda mówi też o tym, że klienci „kupują oczami”. Dlatego warto zadbać o estetykę wizualną naszej witryny. Prawdopodobnie każdy z nas woli zrobić zakupy w przestronnym, jasno oświetlonym sklepie, niż w ciasnej budce w ciemnej uliczce. Podobnie dobre zdjęcia produktów do sklepu internetowego, zastępujące oglądanie produktu „na żywo”, mogą przekonać klienta do tego, aby zaufał danemu sklepowi i rzeczywiście zdecydował się na zakup. Jakość oczywiście kosztuje.

Teksty na stronę generują oczywiście ruch z wyszukiwarek, ale umieszczone na stronie firmowej czy w sklepie internetowym są także czytane przez potencjalnych klientów. W internecie liczy się przede wszystkim unikalność treści, dlatego powielane ciągle te same opisy produktów do sklepu internetowego, pobierane ze strony producenta, w pewnym momencie przestaną mieć jakąkolwiek wartość dodaną dla klienta. Dlatego optymalne rozwiązanie to zamówienie u profesjonalisty stworzenia tych tekstów na nowo. Im lepszy specjalista, tym cena wyższa.

A klient i tak mówi, że za drogo

Kontrargumentem klienta jest jak zawsze rachunek ekonomiczny. Wielu z nich pragnie przede wszystkim konkurować cenowo, kosztem wyglądu i zawartości merytorycznej strony internetowej/sklepu online. Taka strategia oznacza jednak na ogół minimalne marże i konieczność zapewnienia bardzo wysokich, stabilnych obrotów. Jest też bardzo prosta do powielenia przez kolejnych konkurentów. W końcu kosztów nie można ograniczać w nieskończoność. W przypadku sklepu online wystarczy tu trochę lepsza umowa z firmą kurierską, większy kapitał, pozwalający na uzyskanie wyższego rabatu od dystrybutora/producenta (większe jednorazowe zakupy) i klient może łatwo wypaść z rynku, tracąc swoją upragnioną pozycję najtańszego oferenta. Jednym słowem jest to strategia krótkoterminowa, która ostatecznie będzie wymagał istotnych zmian w organizacji. Stąd też warto rozważyć wraz z klientem staranne, długotrwałe budowanie marki, wyższą specjalizację, lepszy produkt, co wraz ze wzrostem przedsiębiorstwa ostatecznie pozwoli nam także zaoferować większą cenową konkurencyjność lub z drugiej strony stworzyć produkt elitarny, o którego jakości będzie stanowić właśnie wysoka cena. Drugie podejście na pewno oznacza wyższe koszty początkowe, co wielu odstrasza, ale w ostatecznym rozrachunku daje perspektywę rozwoju i obiecuje znaczące dochody w przyszłości.

Podsumowując, generalna zasada, jaką powinniśmy się na co dzień kierować przy kontaktach z klientami, jest taka: „Co muszę zrobić, aby rozwiązać problem klienta i sprawić, aby miał większe przychody?”, co oczywiście nie oznacza pracy za darmo. Takie podejście zagwarantuje Ci, że klient będzie do Ciebie wracał i przyprowadzi do Ciebie więcej osób. Nie obrażaj się jednak, jeżeli klient jest zwolennikiem strategii cenowej i dalej uważa Cię za zdziercę. Takie jego prawo, a Ty spokojnie poczekaj, co z tym zrobi karma ;-).