Ile pracuje freelancer?

Freelancing dla wielu ludzi (zwłaszcza tych zatrudnionych na etacie), to leżenie w łóżku do 12:00, 3 godziny pracy, weekend w środku tygodnia i co najmniej 4-cyfrowa faktura na koniec miesiąca. Prawdopodobnie są tacy freelancerzy, choć osobiście ich nie spotkałam. Znacznie częściej natomiast widzę znajome nicki na forum, gadu czy na skypie od rana do późnych godzin nocnych. Czy praca po kilkanaście godzin dziennie to aby na pewno dobry pomysł? Jak wobec tego przywrócić zdrową równowagę pomiędzy czasem pracy a odpoczynkiem?

Kiedy jesteś freelancerem na dorobku, a zlecenia czasem są, a czasem ich nie ma, ciężko jest odmówić klientowi. Nawet jeśli jest to piąta osoba  zgłaszająca się do Ciebie w piątek „z drobną robótką na poniedziałek”, która po otwarciu załącznika okazuje się już wcale taką małą nie być. W ten sposób bardzo łatwo wpaść w wir pracy na okrągło, bo w dni robocze na pewno nie uda Ci się odebrać sobie weekendu – wtedy dostaniesz kolejne zlecenia, a w piątek sytuacja z poprzedniego tygodnia znowu może się powtórzyć. Natomiast Ty masz wbite w głowę, że teoretycznie od tego kolejnego poniedziałku może być cisza aż do piątku, a to już połowa miesiąca, czas zapłacić podatek i VAT, no a jak nie będzie zleceń, to „wtedy sobie odpoczniesz”. Być może będziesz też fiksować z braku zajęcia i zamiast odpoczywać, będziesz przeczesywać portale ze zleceniami, żeby wyrwać cokolwiek, zanim przez te 3 dni laby rynek całkiem o Tobie zapomni. STOP!!!

Ta droga to prawdziwa „highway to hell”. Przepracowanie równa się zmęczenie, co z kolei oznacza mniejszą wydajność, większe ryzyko błędów, co grozi utratą klientów, a wreszcie może zakończyć się zespołem chronicznego zmęczenia lub wypaleniem zawodowym, kiedy nawet największe pieniądze nie są już motywatorem do pracy. Wtedy jedyne, o czym marzysz, to po prostu spać lub tępo przerzucać kanały w telewizorze. A zatem – jak sobie z tym poradzić? Jak zapobiec wpadnięciu w wir pracoholizmu, działając jako freelancer?

  1. Ustal sobie sztywne godziny pracy (nie więcej niż 10 w ciągu dnia) i na tej podstawie podawaj terminy realizacji oraz odpowiednią cenę dopasowaną do tej ilości godzin pracy.
  2. Choćby się waliło, paliło, trzymaj się tych godzin pracy, natomiast za „nadgodziny” pobieraj minimum 40% stawki bazowej. Proponujemy też pracować maksymalnie 5 dni w miesiącu w trybie ekspres.
  3. Pracuj w dni robocze, w weekend odpoczywaj tak jak wszyscy. Frustracja z powodu tego, że „oni wszyscy mają wolne” też potrafi nieźle namieszać w głowie i skłaniać do „odmrażania sobie uszu na złość mamie”, czyli bezsensownego tracenia czasu na chociaż jedną partyjkę strzelanki albo jeden odcinek ulubionego serialu, w ramach tego, że „w sobotę należy mi się przecież trochę wolnego”. Niestety takie podejście może sprawić, że w nocy z niedzieli na poniedziałek w ogóle sobie nie pośpisz, a wtedy zaczynasz tydzień od razu zmęczony/a.
  4. Nie bój się odmawiać klientom, tłumacząc ogólnie, jakie masz teraz projekty. Jeśli masz warsztat, warto na Ciebie poczekać. A w relacji z klientem jest trochę jak z kochankiem. „Nie chodzi o to, by złapać króliczka itd.” Poza tym konkurencja ze strony innych „absztyfikantów” działa czasem cuda ;-) Zobaczysz, że za jakiś czas zaczną do Ciebie dzwonić zawczasu, żeby sobie zarezerwować termin. Może się okazać, że dzięki temu masz pracę zaplanowaną zawsze na 2 tygodnie na przód, nie ma przestoju w zleceniach, a Ty pracujesz w normalnych godzinach pracy.
  5. Rozważ wynajem biurka w coworku albo niewielkiego biura blisko twojego mieszkania. Praca w domu jest fajna, ale kiedy stojący na zwykłym miejscu laptop woła do Ciebie z odległości 5 metrów, czasem ciężko jest pozbyć się nawyku przeglądania poczty do 23:45 albo buszowania po portalach ze zleceniami do pierwszej w nocy.