10 przykazań klienta

Prowadzisz małą lub średnią firmę i planujesz zatrudnić freelencera? Pracujesz w dziale marketingu większej korporacji, która zamierza wesprzeć się kimś z zewnątrz? Chcesz sprawdzić, czy współpraca z niezależnym specjalistą będzie tańsza, efektywniejsza i szybsza niż z agencją? Oto kilka spraw, o których musisz wiedzieć, zanim napiszesz lub zadzwonisz do freelancera.

zdjęcie pochodzi z filmu 10 przykazań

1. Nie zawracaj głowy bez potrzeby

Może brzmi to dość brutalnie, ale prawda jest taka, że my nie mamy całego sztabu ludzi w dziale handlowym, których jedynym celem jest odpowiadanie na Wasze maile, przygotowywanie wycen dla hipotetycznych projektów, które nigdy nie dojdą do skutku, czy dopytywanie się, jak tam idzie sprawa z podpisaniem umowy. A już zwłaszcza przygotowywanie za Was kosztorysów dla Waszych nie do końca jeszcze zdecydowanych na zlecenie klientów.

2. Nie uchylaj się od podpisania umowy

Freelancer kontra firma, nawet niewielkich rozmiarów, to jednak relacja Dawida z Goliatem. A zatem umowa, często połączona z zaliczką to nasze jedyne zabezpieczenie Waszej wypłacalności, a co za tym idzie, nasze być albo nie być. Umowa to podstawa, natomiast zaliczka znacznie ułatwi freelancerowi zachowanie wypłacalności.

3. Płać terminowo faktury/rachunki

Największą bolączką freelancerów są niezapłacone faktury lub zaległości w płatnościach od klientów. My też mamy nasze rachunki do zapłacenia, nie wspominając już o podatku czy VAT-cie. Natomiast konieczność windykowania klientów to dodatkowy czas stracony przez freelancera na pisma, maile, dokumenty dla sądu czy firmy windykacyjnej. Poza tym po takich problemach raczej nie spodziewaj się kontynuowania współpracy. Musisz się też liczyć z tym, że fama o Tobie, jako niesolidnym płatniku rozniesie się po freelancerskim światku, a wtedy może być trudno znaleźć kogoś na zastępstwo.

4. Dokładnie określaj swoje potrzeby

Wbrew pozorom hasło: „Potrzebuję strony internetowej”, nie wystarczy, aby dokonać skutecznego zamówienia usługi. Śrubek/opon/komputerów, którymi handlujesz, też jest całe mnóstwo, więc nie oskarżaj freelancera o brak profesjonalizmu („No jak to? To pan nie wie?”) albo upierdliwość („No czego znowu pani nie wie?”), jeśli zada Ci dodatkowe pytania, aby uściślić, o co właściwie chodzi. Poszukiwanie dodatkowych informacji świadczy właśnie o tym, że masz do czynienia z fachowcem, który chce dostarczyć usługę w pełni dostosowaną do Twoich potrzeb, a nie gniota „dla wszystkich i dla nikogo”.

5. Szanuj czas freelancera

Poza sprawami wymienionymi w punkcie pierwszym mamy też czas pracy nad projektem. Jeżeli zwlekasz z odpowiedzią, bo w piątek już Ci się nie chce do tego przysiąść, to blokujesz w ten sposób realizację zlecenia i narażasz freelancera na dodatkowe koszty przestoju w pracy. Tym bardziej, że w poniedziałek zapewne nagle zacznie Ci się strasznie śpieszyć i będziesz napierać na zleceniobiorcę, aby uwinął się szybciej. Przez przerwę w wymianie informacji zagrożona może być jakość projektu. Dlatego bardzo ważne jest, aby przestrzegać ustalonych ram czasowych na realizację poszczególnych etapów, bo coś, na co przewidziane było 48 godzin, ciężko będzie zrealizować w 12, szczególnie jak się pracuje w pojedynkę. Poza tym weekendy nie powinny z założenia wliczać się do czasu realizacji zlecenia i nie, to nieprawda, że freelancer może sobie odebrać weekend w innym terminie, bo prawda jest wtedy taka, że pracuje przez 7 dni w tygodniu, a to na pewno nie jest zdrowe.

6. Nie wprowadzaj zbyt często zmian do projektu

No cóż, to prawda, koncepcja projektu może się zmienić, ale – na boga – nie co 3 dni i nie po 10 razy. W umowie od freelancera z doświadczeniem możesz się spodziewać informacji o tym, ile poprawek obejmuje dana cena oraz jaki jest ich zakres. Powyżej tej wielkości powinieneś się spodziewać dodatkowej faktury, w szczególności wtedy, gdy projekt trzeba w zasadzie zrealizować od początku.

7. Nie irytuj się, jeżeli nie otrzymasz odpowiedzi/propozycji projektu natychmiast

Freelancer to człowiek orkiestra, ale nie robot wieloczynnościowy i po prostu pewnych rzeczy nie da rady zrobić na raz. Na ogół wielu z nas ma na swojej liście zadań do wykonania same priorytety, które są na już. A tu trzeba jeszcze spać, jeść, wystawić faktury, czasem wyjść z domu i pracować. Tymczasem, jeśli przez cały dzień wydzwaniają klienci lub zasypują nas mailami, nie ma czasu na pracę jako taką, do której zapewne trzeba będzie usiąść po nocy. Dlatego niektórzy freelancerzy po prostu wyłączają komórkę, nie włączają komunikatorów i nie sprawdzają maila, aby móc wreszcie coś zrobić.

8. Dopuszczaj możliwość, że freelancer może być chory lub ma rodzinę, która go potrzebuje

Freelancer nie ma formalnie zwolnienia z pracy z tytułu chorobowego, zdarzeń losowych czy choroby dzieci. Freelancer musi się też jak każdy normalny człowiek leczyć, chodzić do dentysty, czy wymieniać opony w samochodzie. Freelancer nie jest Twoim pracownikiem i nie ma obowiązku warować przy komputerze, czekając na Twój mail, chyba że akurat tego dnia umówiliście się na kontakt. Uwierz, freelancer też uważa, że to nie jest dobry moment na grypę, ale na pewno nie biegał po okolicznych przychodniach po to, aby ją Tobie na złość podłapać.

9. Szanuj urlop freelancera

W związku z powyższym podpunktem pamiętaj także o tym, że freelancerowi, tak samo jak i pracownikom etatowym należą się wakacje (lub długie weekendy i święta) bez pracy. Jeśli więc dostajesz mail z autorespondera z prośbą o kontakt tylko w bardzo pilnych sprawach kwestii życia lub śmierci, zastanów się, czy poprawienie tła strony lub napisanie przemówienia prezesa na odbywające się za miesiąc obchody rocznicy firmy należą właśnie do takich sytuacji.

10. Słuchaj rad freelancera jako speca w swojej dziedzinie

Z pomysłami często jest tak, że trudno nam się z nimi rozstać, nawet jeżeli sporo osób mówi, że to się jednak nie uda albo nie będzie dobrze wyglądało. Dlatego sugestii freelancera zmieniających Twoją oryginalną koncepcję nie traktuj jako ataku, wywyższania się, czy szarogęsienia się, ale potraktuj jako darmową poradę profesjonalisty. W końcu oddajesz swój projekt w nasze ręce po to, aby uzyskać coś dobrego, z czego możesz być dumny i co docenią Twoi klienci, prawda? A zatem zaufaj nam i pozwól nam wykonać swoją robotę najlepiej, jak potrafimy.

Freelancing a EURO 2012

Sądzisz, że freelance nie ma nic wspólnego z Mistrzostwami EURO 2012? Ja też, ale jak się rozejrzeć wokół, to wydaje się, że wszystko ma coś wspólnego z nieszczęsnym EURO. Byle tylko zarobić na reklamie. A Polacy, którzy na czas EURO oczywiście wszyscy staną się kibicami na pewno docenią nasz wysiłek i odwdzięczą się zakupem. Moim zdaniem to dość śmieszne pójście na łatwiznę, ale co gorsza, najprawdopodobniej skuteczne. W końcu duże imprezy sportowe nieodmiennie cieszą się olbrzymim zainteresowaniem sponsorów. Serek i jogurt na poniższym zdjęciu to jeszcze pikuś. Przynajmniej promują nabiał, a to bądź co bądź lepsze niż chipsy i piwo. Poniżej subiektywny przegląd naszych ulubionych piłkarskich promocji :-)

EURO 2012 rodzinnie

Piłkarzom kibicuje oczywiście cała rodzina, nawet niemowlak w trakcie niedzielnego spacerku z tatą, o czym przekonuje nas specjalny piłkarski zestaw wózek, plus flaga, plus bodziak kibica, a co najważniejsze plus gratisowy łańcuszek do smoczka, naturalnie z piłką nożną.

 

PS.: Na Facebookowej tablicy Pulsu Biznesu możemy jeszcze podziwiać „mistrzowski” kubraczek dla psa z napisem „Pies kibica”.

KOKO SPOKO RULEZ

KOKO EURO SPOKO Jarzębiny to według was totalny suchar? A może wpadająca w ucho ludowa przyśpiewka, którą łatwo da się wykorzystać w reklamie? Producent preparatu na wzmocnienie wątroby wybrał właśnie tę drugą opcję. A oto efekt, którego można posłuchać np. w radiu:

 

EURO stylizacja

Wybierasz się na mecz? No to musisz się odpowiednio ubrać, pomalować twarz (ale tylko na jedyny słuszny kolor, czyli biało-czerwono, inne kolory w zestawach do malowania twarzy dla dzieci)…

…i włosy…

…nie zapomnij też włożyć specjalnych kibicowskich soczewek kontaktowych.

Inne fantastyczne pomysły na promocję, dzieci EURO 2012 można obejrzeć na stronie Pulsu Biznesu.

http://euro2012.pb.pl/2607303,39603,koko-foto-czyli-nasz-konkurs-na-euro-2012

Mailing/newsletter FAIL

Zaglądacie czasem do folderu SPAM w swojej poczcie? Muszę powiedzieć, że ostatnio zamiast na Demoty czy Kwejka wchodzę właśnie tam i też mam niezłą polewkę. Nie wiem, czemu ludzie wiedząc, że spam sam w sobie jest denerwujący i te wszystkie „otrzymałeś tę wiadomość, ponieważ zapisałeś się na listę mailingową portalu-na-ktorym-nigdy-mnie-nie-bylo.com.pl, samą treścią kompletnie nie potrafią Cię zachęcić do tego, żeby jednak kliknąć, to upragnione „TAK”.

rysunek pochodzi z flickr

Już pal licho nieładujące się dobrze obrazki, czy złe ustawienie kodowania, ale błędy ortograficzne? Albo gadki rodem ze szkolenia NLP? Oto MY PERSONAL FAVOURITES:

Z góry przepraszam, ale i tak Cię zaspamuję”

Nie, napisanie, „przepraszam, jeżeli się pomyliłem wysyłając tego maila do Państwa”, to nie jest zachowanie zgodności z przepisami Ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, a poza tym czysta hipokryzja. Dobrze wiedziałeś, co robiłeś, wpisując mojego maila na listę wysyłkową i nie kłam, że było inaczej. Obłudni przepraszacze wkurzają mnie chyba najbardziej, bo bezczelnie obrażają moją inteligencję. Podobnie jak mailing typu:

Re: nasza ostatnia rozmowa”

Tytuł maila oczywiście ma nas zmylić, że ten mail wcale nie powinien trafić do spamu. Też mnie to drażni, tym bardziej że niestety mnie też zdarzyło się na to nabrać. Efekt? Najczęściej wypisuję się właśnie z takich fakeowych mailingów i newsletterów.

 Sprawdzający, czy mailing dochodzi, na swoim własnym mailu

Nagłówek maila wygląda wtedy z reguły tak:

Od: Najlepsze na świecie pozycjonowanie

Do: „Kolejny klon demotywatorów” admin@stronka-z-obrazkami-na-ktorej-zarobie-miliony-z-klikow.tv

To już nie można było wrzucić w „ukryte do wiadomości”? I nie, nie wejdę na twoją stronkę, żeby Ci narobić wyświetleń.

Mailing od analfabety

Nie mogę się powstrzymać i zacytuję w całości: „zgodnie z ustawą przeciw spamową proszę o zgodę mailową na przesłanie szczegółów o kredytach dla firm , liniach , kredytach inwestycyjnych , kredytach pod przetarg”. Pod spodem jeszcze ni z gruszki ni z pietruszki podany został ciąg cyfr (dziewięciu), co sugeruje polską komórkę i brak podpisu. Już lecę dzwonić.

Mistrz neurolingwistycznego programowania

„Czujesz, że zasługujesz na więcej? Lubisz luksusowe życie? Chciałbyś mieć dużo pieniędzy? Ja nie powiem Ci, jak je zarobić, bo na pewno mi nie uwierzysz. Musisz to zobaczyć na własne oczy, tak jak…” I tu następują wypowiedzi Staszka z Czosnkowa, Anieli z Chojnic oraz Zenona, właściciela hurtowni spożywczej, który już nie musi martwić się o to, z czego zapłaci ZUS za swoich pracowników, ponieważ poznali cudowną metodę Pawła/Krzysztofa Waldemara/Norberta, która uczyniła ich bogaczami za jedyne (oszalałem?) 79 zł. No, thank you.