W krainie nicków czyli koniec młodości

Pamiętacie naszego przykładowego satana69 z domeną na buziaczek.pl, który stał się bohaterem jednego z akapitów naszego wpisu o zleceniach-minach? No to dziś będzie właśnie o tym. Czyli z jakiego adresu e-mail na pewno nie możesz wysłać oferty biznesowej do potencjalnych klientów, ponieważ narazisz się co najwyżej na śmieszność. To fakt, jedna z zasad reklamy mówi o tym, że nie ważne jak mówią, grunt że w ogóle, pytanie tylko, co w tej sytuacji zostanie zapamiętane: twój idiotyczny login czy adres do strony z twoją ofertą.

PHU Satan 69 P. Kowalski

Teoretycznie nikt Ci nie broni nazwać w ten sposób swojej firmy. Jeśli działasz w branży erotycznej i na przykład prowadzisz seks-szop nazwa faktycznie jak znalazł. W przypadku jakiejkolwiek innej działalności sugerujemy jednak wymyślić coś bardziej z nią związanego. Taka sama zasada winna obowiązywać maile. Uważasz, że mail o postaci imię.nazwisko[at]domena.pl to zbyt nudne rozwiązanie dla twojego temperamentu i nie pokazuje w pełni twojego poczucia humoru? Wymyśl więc dla siebie jakąś fajną, a jednocześnie profesjonalnie brzmiącą ksywkę. Pamiętaj jednak, że każdego śmieszy trochę co innego, a już szczególnie żarty podszyte erotyzmem. Jaki rodzaj nicków jest zatem dopuszczalny? Może na przykład Papier_i_ołówek dla ilustratora albo W_trzech_wymiarach dla specjalisty od grafiki 3D. Na pewno uda Ci się wpaść na jakiś fajny koncept.

Imię i nazwisko zawsze najbezpieczniejsze

Nie da się ukryć, że przy rozmowach o pracę – a w końcu zdobywanie zleceń, to właśnie tego rodzaju sytuacja – posługiwanie się swoim pełnym imieniem i nazwiskiem da najprawdopodobniej najlepszy efekt. Szczególnie, jeśli negocjujesz ze sporą spółką, której dane znasz, a rozmawia z Tobą również znany Ci z nazwiska Project Manager a nie nick, równie zagadkowy jak twój. W rozmowach biznesowych warto zachować powagę, co nie znaczy, że nie masz pozwolić sobie na odrobinę luzu. Radzimy jednak zaczekać z używaniem w mailu emotikonów zanim nie poznasz się ze swoim zleceniodawcą trochę bliżej.

Globalizacja

Wcześniej czy później, jako freelancer z sukcesami, masz szansę wypłynąć na szerokie międzynarodowe wody, a wtedy lepiej nie mieć nicka np.: „Fartowny„. W Polsce słowo to ma jak najbardziej pozytywne znaczenie, jednak w konfrontacji z anglojęzycznymi klientami już tak fajnie nie jest. Dla ciekawych „fart” po angielsku oznacza po prostu „pierdnięcie„. Jeśli stawiasz na taki wizerunek, na pewno możesz liczyć na darmową reklamę w stylu: Does it mean that he’s just farting around? (;. Jeżeli nazywasz się Świętochna Wyrwidąb, Grzegorz Brzęczyszczykiewicz lub Borzymierz Grzegrzółka proponujemy koniecznie wymyślić sobie jakiś międzynarodowy nick. Inaczej połowę rozmowy stracisz na wyjaśnianiu klientowi, jak to w ogóle możliwe, że twoje imię da się wymówić.

Darmowa domena?

Jako freelancer teoretycznie nie jesteś zobowiązany do tego, aby posiadać swoją stronę i wykupić własną domenę. Naszym zdaniem to dobre posunięcie, o czym pisaliśmy w artykule Sprzedać sprzedaż, choć nie musi być to konieczność. Czasem wystarczy profil na branżowym portalu i mail na obcym serwerze, który nierzadko oferuje nawet opcję płatną, gdzie funkcjonalność konta pocztowego jest większa. Mowa tu na przykład o usłudze Onet Poczta Plus, PocztaPRO na Wp.pl czy koncie komercyjnym na Interii z lepszą ochroną antyspamową, większą pojemnością skrzynki i wieloma innymi usprawnieniami (czasem nawet możliwością wybrania własnej nazwy domeny). No i jest jeszcze oczywiście stary poczciwy gmail, którego chyba nie sposób zapełnić danymi… W naszej opinii jako zleceniobiorca masz prawo używać takich kont. Będąc zleceniodawcą i podając mail na darmowym serwerze – możesz tracić na wiarygodności.

Anonimowość w internecie – czy aby na pewno?

Na koniec jeszcze tylko mała porada: pamiętaj o tym, gdzie zostawiasz swojego maila lub numer komunikatora. Być może nie chcesz, aby sprawdzający Cię zleceniodawca wiedział, że w wolnym czasie handlujesz na Allegro sztucznymi kupami lub podobnie „zabawnymi” akcesoriami albo, że jesteś maniakiem gier komputerowych, który wspólnie z kolegami z forum licytuje się, ile czasu najdłużej grał oraz ze szczegółami opisuje jak w tym czasie radził sobie z potrzebami fizjologicznymi. Naszym zdaniem lepiej oddzielać sferę prywatną od zawodowej. A może być to tylko z korzyścią dla waszej renomy prawdziwego profesjonalisty.

Sprzedać Sprzedaż

Pracujemy ciężko, pracujemy dobrze, ale to nie wszystko. Trzeba jeszcze to, co wykonaliśmy lub wykonujemy, sprzedać i tu jest pies pogrzebany. Jak to zrobić, żeby usłyszał o nas klient i co najważniejsze – wynajął? Jak mawia całkiem nowe przysłowie: „Gdyby teraz wynaleziono koło, bez reklamy nigdy by się nie sprzedało”. Musisz więc się odpowiednio zareklamować, czyli między innymi stworzyć swoje portfolio.

Prezentacja naszych dokonań w sieci

Ale ja się nie znam! Ale ja nie potrafię! Nie ma problemu, przy dzisiejszym wysypie portali, gdzie możemy zamieścić swoje prace, każdy znajdzie coś dla siebie i na pewno nie będzie mieć żadnych problemów z obsługą swojej strony www. Poniżej kilka przykładów:

Dla piszących oraz wszelkiego typu doradców finansowych, podatkowych i PR-owców – na początek wystarczy zwykły blog, np. na http://www.blogger.com, wordpress.com, http://www.blox.pl i wielu, wielu innych serwisach blogowych tego typu. Jedyną trudnością przy założeniu bloga na tych portalach jest w zasadzie wymyślenie jego nazwy.

Dla rysujących (również w AutoCADzie) oraz demonów fotografiihttp://www.artserwis.pl/, http://carbonmade.com/, http://portfolio.deviantart.com/, bez znajomości programowania łatwo i prosto stworzymy swoją stronę z portfolio.

Webmasterzy – tu nie ma prostych rozwiązań, chyba nikt nie kupi strony www od webmastera, który ma swoje portfolio na jednym z powyższych darmowych portali. No przepraszam, skoro jesteś webmasterem i nie masz swojej strony, to nie wyglądasz poważnie.

Tłumaczom polecamy rejestrację na branżowym portalu Globtra.com i/lub Proz.com, gdzie można zamieścić opis swojego wykształcenia, informację o stawkach i dane kontaktowe. Obydwa portale mają ponadto system ocen, dzięki czemu możemy zbierać referencje.

Informatycy raczej nie powinni mieć problemu z instalacją prostej wizytówki na darmowym serwerze, aby dać się klientom namierzyć w sieci. Natomiast nieważne jakie rozwiązanie wybiorą pozycjonerzy, byle tylko ich stronka wyskakiwała w TOP 10.

Strona internetowa to tak jakby nasz pracownik-handlowiec, który działa przez całą dobę, przez 7 dni w tygodniu i do tego bez prowizji, więc warto poświęcić trochę czasu, aby był efektywny i pracował naprawdę dobrze.

Ogłoszenia, reklama

Czy widzieliście może na skrzyżowaniach przy światłach ogłoszenia typu „Strony www tanio”, „Bądź pierwszy w googlu”? Nie mam pojęcia jaką realną skuteczność mają takie reklamy (szczególnie jeśli jakiś złośliwiec zalepi swoim afiszem telefon kontaktowy lub adres strony), ale najwyraźniej odnoszą jakiś skutek, skoro napisano o nich w internecie.

Ale teraz na poważnie – pierwszą rzeczą, którą powinniśmy zrobić na początku naszej działalności, kiedy nasze portfolio jest jeszcze pustawe, to powiadomić jak największa ilość znajomych o tym, czym się teraz zajmujemy. Facebook to niezłe narzędzie, jeden wpis i większość waszych znajomych wie, co robimy, ba może nawet ktoś to „polubi”. Drugą rzeczą, nad którą możemy się zastanowić, są darmowe ogłoszenia w internecie np. przez www.gumtree.pl, choć niestety nietrudno zauważyć, że większość freelancerów wpadła na ten sam pomysł. Jednak jeżeli zajmujemy się szkoleniami, np., językowymi (korepetycjami), jest to całkiem skuteczne narzędzie.

Można też rozważyć posiadanie swojego profilu na serwisach społecznościowych dla profesjonalistów jak na przykład Goldenline.pl lub LinkedIn albo portalach typu www.zlecenia.przez.net, www.oferia.pl, www.freelancer.com czy między innymi na naszym forum, gdzie czasem też pojawiają się zlecenia. Niestety rynek zleceń na wielu portalach ze zleceniami jest opanowany przez gimnazjalistów (polskie portale) lub Hindusów i Chińczyków (portale zagraniczne), którzy zaniżają ceny, a potem często nie wykonując zleceń lub wykonując je kiepsko. I potem wychodzą takie kwiatki – TlumaczPRO jest poszkodowanym klientem:

Kontakt osobisty

Bawiąc się w handlowca i samemu telefonując do klientów, można naprawdę wiele zyskać, choć nie każdy czuje się na siłach w ten sposób siebie promować. Można wobec tego wysyłać maile z ofertą, ale trzeba się wtedy liczyć z tym, że nie zostaną one nigdy przeczytane, bo wylądują od razu w koszu lub w najlepszym razie w spamie. Można też przygotować wstępny projekt tekstów/layoutu/aplikacji dla serwisu, który nie wygląda zbyt dobrze i wysłać mailem informacje, że chętnie pomożesz. Możemy w ten sposób zyskać klienta, ale niestety może się też okazać, że straciłeś/aś czas na darmo.

Polecenia

To jest najlepszy sposób na zdobycie nowych klientów, jest to jednak dość trudne. Jeżeli nasza praca będzie zawsze najlepsza i każdy klient będzie zadowolony, wtedy wcześniej czy później, pojawią się nowi kontrahenci, przysłani przez naszych stałych zleceniodawców. Jeśli jesteśmy godni zaufania i zawsze dotrzymujemy warunków umowy, na pewno klient nie będzie się bał za nas poręczyć. Możemy też delikatnie wspomóc go w decyzji, oferując rabat za każdego poleconego kontrahenta.

Podsumowując: Nikt nie mówił, że będzie lekko.

zdjęcie pochodzi z flickr.com